Statuetki Oscarowe przyznawane są podczas gali

Oscary 2022 – kolejna część podsumowania gali

Wracamy z kolejną częścią rozmowy z P. Pauliną Cezet, pasjonatką filmów, jak i samej gali rozdania nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej. Zapraszamy również do zapoznania się z poprzednią częścią serii Oscary w cieniu wojny, czyli 94. gala rozdania nagród.

K.W. (Krystian Wiśniewski, redaktor contentowe.pl): Pani Paulino, jakby Pani podsumowała tegoroczne wybory? Jest Pani z nich zadowolona?

P. C. (Paulina Cezet): Oscary w kategoriach technicznych dla „Diuny” były swojego rodzaju pewnikiem.
I trudno się nie zgodzić z wyborem akademików w większości kategorii. „Diuna” to film z dużym budżetem, zrealizowany z rozmachem, ale przez reżysera, który nie jest tylko wyrobnikiem, ale ma znamiona artysty. Jedyne „ale” pojawia się w kategorii najlepszego montażu – tutaj swojego prywatnego Oscara przyznałabym „Tick, tick… Boom!”.

Cieszy także Oscar dla Jane Campion, która jest dopiero trzecią kobietą ze statuetką za reżyserię.
Mam jednak nadzieję, że w kolejnych latach sam fakt płci nie przysłoni faktycznych umiejętności. To, że kobiety są coraz bardziej widoczne w nominacjach w kategoriach uznawanych za raczej męskie jest sporym krokiem naprzód
. W ponad 90-letniej historii przyznawania nagród tylko siedem kobiet stawało w szranki z reżyserami-mężczyznami. Nie chciałabym jednak, aby członkowie Akademii stosowali
w kolejnych latach inne kryteria tylko dlatego, że prawie 9 dekad trzeba było czekać na gruntowne zmiany i chęć „nadrobienia zaległości”.

Coś, co jednak chciałabym w kolejnych latach zobaczyć, to Oscar dla animowanego filmu długometrażowego, który nie jest jednocześnie bajką dla najmłodszych. Coraz więcej pojawia się „rodzynków”: czy to animowany dokument, czy animacja dla dorosłego widza – ale jeszcze nigdy nie udało się przebić przez dominację Disneya czy Pixara.

Co ciekawe, najbardziej zadowolona jestem z wyboru w kategorii, która zazwyczaj nie jest dla mnie istotna – czyli Najlepsze Kostiumy. Statuetka dla „Cruelli”, w której kostiumy są niemal jednym
z bohaterów jest całkowicie zasłużona.

K. W.: Drugi Oscar w karierze Hansa Zimmera – zasłużony?

P. C.: Myślę, że tak. Muzyka w „Diunie” bardzo dobrze oddaje klimat – surowość Arrakis, nieprzystępność dla przyjezdnych, ale także nieco orientalne wątki jej koczowniczych mieszkańców.

Zimmer miał taki okres, w którym każdy kolejny soundtrack brzmiał niemal tak samo. Widywałam prześmiewcze komentarze w Internecie dotyczące powtarzalności komponowanych utworów. Jednak, jeżeli jest się autorem ponad 150 produkcji (nie tylko filmowych, ale również do gier) ciężko się zacząć kopiować samego siebie, tym bardziej będąc znanym z charakterystycznych „stukotów”. Wydaje mi się jednak, że za sprawą „Diuny” udało mu się wrócić na szczyt.

Hans Zimmer
Hans Zimmer to kompozytor, który ma na swoim koncie utwory takich kasowych produkcji jak „Gladiator” czy „Interstellar” | GETTY
K.W.: Jakie było dla Pani największe zaskoczenie całej gali?

P.C.: Największe zaskoczenie? Trochę przewrotnie odpowiem, że fakt pokazania na gali kategorii specjalnej „Nagroda publiczności” oraz jej zwycięzcy, czyli „Armii umarłych”.

Także pokazanie kategorii, w których to fani kina wybierali zwycięskie produkcje dobitnie pokazało, jak bardzo oczekiwania widzów rozmijają się z wyborami Akademii. W tych „fanowskich” kategoriach przewijały się tytuły jak „Spider-Man: Bez drogi do domu”, „Liga Sprawiedliwości” czy najnowsza odsłona „Avengersów”. Od filmów tych na Oscarach spodziewać możemy się co najwyżej w kategorii dotyczącej efektów specjalnych, a nie na przykład najlepszy scenariusz. Ale to już dość szeroki temat na długą dyskusję na temat tego, czy to, co popularne może być równocześnie jakościowe, a to, co jakościowe może i powinno być na tyle popularne, aby zdobyć uznanie mas.

K.W.: A największa porażka Pani zdaniem?

P.C.: Jeżeli chodzi o porażkę… Hm, nie myślę o tym jako o porażce, ale szkoda, że polska „Sukienka” nie wygrała w kategorii aktorskiego filmu krótkometrażowego.

K.W.: Co Pani zapamiętała najbardziej z tej gali, a o czym wolałaby Pani zapomnieć?

P.C.: Był taki jeden moment, tuż przed samym końcem, który zapamiętam. Kiedy Lady Gaga oraz Liza Minnelli wyszły na scenę, aby zaprezentować zwycięzcę w kategorii najlepszy film. Ich rozmowa była chyba najszczerszą i najmniej sztuczną rzeczą pokazaną na tej gali. ’

Wolałabym z kolei zapomnieć o tym, że w tym roku to nie filmy i ich twórcy były na pierwszym planie.

K.W.: W momencie, kiedy piszemy ten artykuł Will Smith złożył rezygnację z uczestniczenia w Amerykańskiej Akademii Filmowej. Uważa to Pani za dobry ruch?

P.C.: Cała sytuacja jest bardzo przykra. Jeżeli najważniejszym newsem z oscarowej nocy i tematem,
o którym mówi się non stop i pewnie będzie dalej na ustach ludzi jeszcze długo po gali jest sprzeczka dwóch aktorów, to co to mówi o samej gali? Co to mówi o jej zwycięzcach?

Myślę, że Will Smith przeżywa trudny okres w życiu już od dłuższego czasu – a „King Richard” miał być jego wielkim powrotem do łask. Zapamiętamy jednak nie to, że odebrał statuetkę za swoją rolę, a to, że uderzył Chrisa Rocka. Trudno mi powiedzieć, czy jego rezygnacja to dobry ruch. Nie wiem bowiem na ile to działanie szczere, a na ile podyktowane chęcią uspokojenia opinii publicznej i zachowania resztek twarzy w tej całej aferze.

Will Smith policzkuje Chrisa Rocka na scenie
Will Smith policzkujący Chrisa Rocka na scenie to na pewno element, który został zapamiętany z gali | (ROBYN BECK / AFP / EAST NEWS)
K.W.: Myśli Pani, że Akademia wykona jeszcze jakiś ruch związany ze Smithem i Rockiem?

P.C.: Być może, to dość medialny temat. Nie na darmo mawia się „nieważne jak piszą, ważne, że piszą” –
w show biznesie chodzi o szum, skandal, w dzisiejszym świecie też o wyświetlenia czy „lajki”. Jeżeli nie mówi się dostatecznie dużo o nagrodzonych filmach, to trzeba przyciągać kontrowersją, aby fraza „oscars” nadal utrzymywała popularność długo po samej gali.

Mam cichą nadzieję, że członkowie Akademii nie okażą się jednak na tyle cyniczni, aby wykorzystać tę sytuację i nie zechcą przyciągać sztucznie widzów za rok w myśl „w 2022 się pobili, ciekawe co zrobią
w 2023?”.

K.W.: Na zakończenie – do którego z nominowanych tegorocznych filmów na pewno Pani powróci?

Do „Najgorszego człowieka na świecie”. Będąc w kinie na seansach innych nominowanych filmów widziałam jego zwiastun kilka razy, ale seans tego tytułu odkładałam kilkukrotnie, a szkoda! Zwiastun zupełnie nie oddaje specyfiki filmu – nastawiałam się na nieco inaczej poprowadzoną fabułę, ale nie zawiodłam się, a wręcz przeciwnie, to było jedno z większych pozytywnych zaskoczeń.

Kategoria nieanglojęzyczna, a właściwie to film międzynarodowy (bo kilka lat temu Akademia zmieniła nazwę tej kategorii) to jedna z moich ulubionych kategorii, w której co roku odkrywam perełki.

O filmach z USA mówi się zdecydowanie najwięcej, tymczasem świetne filmy są produkowane niemal na wyciągnięcie ręki, w Europie, ale rzadko przebijają się do mainstreamu. Z drugiej strony, to kategoria, dzięki której poznać można zupełnie obce kulturowo kinematografie z najodleglejszych zakątków (jak, chociażby w tym roku – nominacja dla filmu z Bhutanu w Azji Południowej).

Szkoda, że w tej kategorii mamy tylko 5 nominowanych filmów, na pewno z chęcią obejrzałabym ich więcej. Na pewno doceniam też to, że produkcje spoza USA zaczynają pojawiać się także w kategoriach doceniających najlepszy scenariusz, czy nawet w najważniejszej kategorii wieczoru. Liczę na to, że kolejne lata przyniosą nowe, świetne produkcje.

K.W.: Serdecznie dziękujemy za rozmowę.
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments