statuetka oscary

Oscary w cieniu wojny, czyli 94. gala rozdania nagród

W nocy z 27 na 28 marca odbyła się 94. gala rozdania nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej — Oscary 2022. Gala, której początki sięgają 1929 roku, w tym roku musiała zmierzyć się z paroma problemami pierwszego świata. Wojna w Ukrainie oraz trwająca pandemia miały swoje odbicie na trwającej uroczystości, chociaż nie tak, jakbyśmy się tego spodziewali. O gali, filmach, nagrodzonych i przegranych rozmawialiśmy z p. Pauliną Cezet, pasjonatką gali. Zapraszamy do zapoznania się z pierwszą częścią wywiadu.

K.W. (Krystian Wiśniewski, redaktor contentowe.pl) Pani Paulino, zanim przejdziemy do głównego tematu naszej rozmowy, jakim są Oscary, prosiłbym, aby Pani przybliżyła naszym czytelnikom swoją osobę.

P.C. (Paulina Cezet): Odkąd pamiętam, interesowałam się filmami, zarówno z perspektywy widza, jak i twórcy. Między innymi dlatego ukończyłam filmoznawstwo na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, choć po studiach zawodowo nie związałam się z filmami, a z administracją i HR-em w branży IT. Mimo to filmy nadal pozostały moją największą pasją, a moim największym guilty pleasure jest śledzenie co roku Oscarów. Od 13-stu lat staram się obejrzeć wszystkie nominowane w danym roku filmy w ciągu kilku tygodni między nominacjami a galą oraz oczywiście samą galę.

K.W : Za nami 94. gala wręczenia Oscarów. Gala, która odbywa się w trudnych czasach dla całego świata — pandemia, wojna na Ukrainie. Co Pani sądzi na temat gali?

P.C. : Rzadko bawią mnie żarty prowadzących i właściwie od lat przymykam na nie oko. Muszę jednak przyznać, że w tym roku było wyjątkowo sztucznie i nieśmiesznie. Sama gala sprawiała też wrażenie bardzo chaotycznej. Zazwyczaj kategorie są przedstawiane co roku w podobnym szyku, w tym roku nawet nie zwróciłam uwagi na to, czy też tak było.
Każda gala ma swój motyw przewodni lub hasło, które w danym roku przyświeca wydarzeniu (w tym roku było to „Movie Lovers Unite”). Nie zawsze jest on widoczny, ale nawet te bez wyraźnego motywu zdawały się bardziej dopracowane niż to, co obejrzeliśmy w tym roku. Świętowaliśmy okrągłe rocznice kilku filmów, przedstawione zostało kilka rankingów widzów, ale nie było w tym widać żadnego specjalnego pomysłu.
Na pewno nie polepszyła sytuacji także kontrowersyjna decyzja, aby kilka statuetek przyznanych było nie na żywo. Zmontowano je w taki sposób podczas gali, że wydawało się, jakby były częścią przedstawienia, z reakcjami widowni. Tymczasem przyznawane były przy prawie pustej sali, bo większość znanych osób w tym czasie przechadzała się czerwonym dywanem. Nie rozumiem, w jaki sposób taka decyzja miała uatrakcyjnić widowisko i na pewno przykre jest to, że nie dane było zwycięzcą przemawiać przed pełną salą tylko przed pustymi krzesłami.
Oscary są często nazywane świętem kina, ale z roku na rok tej magii i atmosfery świętowania jest coraz mniej. Wiele osób filmy traktuje jako odskocznie od trudnych czasów i być może ma nadzieje, że na te kilka godzin „święta kina” będzie można odetchnąć i emocjonować się wraz z nominowanymi, ale niestety tegoroczna oprawa nie temu nie sprzyjała.

statuetki oscary
Oscary to jedne z najbardziej pożądanych nagród wśród świata filmowego.
K.W. : Nie brakuje opinii, że gala była, najprościej rzecz ujmując, nudna. Zgadza się Pani z tym stwierdzeniem?

P. C. : Tak, mogę się z tym zgodzić, choć podobne opinie pojawiają się właściwie co roku. Ale wyraźnie widać spadek zainteresowania, ciężko przywołać jakiś ciekawy realizacyjnie moment a minęło zaledwie kilka dni. Z roku na rok coraz mniej widzów śledzi rozdanie na żywo. Coraz więcej mówi się też o kontrowersjach, a nie o tym, co powinno być tego wieczoru najważniejsze — czyli o filmach i zwycięzcach.

K.W. : Przejdźmy zatem do tego, co powinno być najważniejsze podczas gali — nagród. CODA, 3 nominacje, które zostały zamienione na 3 nagrody, z czego 1 w najważniejszej kategorii — najlepszy film. Co Pani sądzi o tym wyborze?

P. C. : Na pewno to było duże zaskoczenie — myślę, że nie tylko dla mnie. CODA to ciekawy film. Świetnie zagrany, ale kiedy myślimy o terminie „oscarowy film”, ten tytuł raczej nie przychodzi nam do głowy jako pierwszy. Wszystko w COD-zie jest poprawne i na miejscu – mamy trochę komedii, trochę dramatu. Z punktu widzenia realizacji jest to właśnie bardzo poprawny film — to słowo chyba go najlepiej określa. Ale po najlepszym filmie zwykle spodziewamy się czegoś więcej.
Świętowaliśmy na tegorocznej gali 50-lecie innego zwycięzcy głównej kategorii — Ojca Chrzestnego. Ciężko mi sobie wyobrazić, by za 50 lat ktoś nadal wspominał o COD-zie w taki sam sposób.
Wydaje mi się jednak, że w tym roku nie mieliśmy w głównej kategorii filmu, który od razu byłby typowany jako zwycięzca.
Cieszy mnie najbardziej Oscar dla Troya Kotsura, bo wykonał kawał dobrej roboty. To bardzo utalentowany aktor, choć znany głównie z ról teatralnych. Główną siłą CODy jest właśnie aktorstwo — dynamika między aktorami głuchoniemymi i jedną słyszącą.

Troy Kotsur jest pierwszym zdobywcą Oscara dla niesłyszącego mężczyzny
Troy Kotsur jest pierwszym zdobywcą Oscara dla niesłyszącego mężczyzny.

W kolejnej części porozmawiamy o najlepszych i najgorszych momentach gali, drugim Oscarze w karierze Hansa Zimmera, oraz poznamy opinie p. Pauliny na temat rezygnacji Willa Smitha z Amerykańskiej Akademii Filmowej.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments